Wywiad z Piotrem Stelmachem z radiowej Trójki [styczeń 2005]
Piotr Stelmach, bardziej znany wśród słuchaczy i kolegów po fachu jako Stelmi już od 1997 roku z sukcesami pracuje na pozycji dziennikarza muzycznego w Programie Trzecim Polskiego Radia (dziś znanym jako po prostu Trójka). Nieodłącznym elementem głównie nocnych audycji Stelmiego są utwory zespołu Depeche Mode, z których jeden regularnie pojawia się w codwutygodniowych audycjach z czwartku na piątek. W tej chwili Pan Piotr pracuje nad polonizacją najnowszej biografii poświęconej zespołowi. Poniżej postaram się wyciągnąć od Stelmiego coś więcej na temat samej książki jak i zagadkowych powiązań między nim a zespołem Depeche Mode ;) ...
Ecnelis: W Trójce pracuje Pan już od prawie ośmiu lat. Praktycznie od samego początku zdradzał Pan swoją sympatię do zespołu Depeche Mode. Od kiedy zaczęło się zainteresowanie tą grupą i jej muzyką? Czy od wielokrotnie wspominanego przez Pana utworu "Shake the disease" z 1985 roku czy może od czegoś innego?
Stelmi: "Shake The Disease" było dla mnie bodźcem, dzięki któremu postanowiłem zwrócić większą uwagę na Depeche Mode, ale mój pierwszy kontakt z tą muzyką miał miejsce w 1983 roku. Pożyczyłem od kolegi kasetę z "Everything Counts". Pamiętam jak przez mgłę, że najbardziej podobał mi się refren :)))))))) Przyznaję jednak szczerze, że cały utwoór nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Cóż, niektórzy przedstawiciele mojego pokolenia mieli wtedy prawo uważac, że wielki jest zespół Azyl P, a nie Depeche Mode. Miałem 12 lat i to chyba wyjaśnia wszystko.
Ecnelis: Czy ma Pan jakieś szczególne zdarzenie (zdarzenia?) pośrednio lub bezpośrednio związane z Depeche Mode, które wywarły na Panu duże wrażenie i na zawsze wryły się w pamięć? A może jest wśród nich także jakieś niemiłe zdarzenie, którym chciałby się Pan podzielić?
Stelmi: Świetne było spotkanie i wywiad z Davem Gahanem. Zanim do tego doszlo, tour manager Dave'a tłumaczył mi przez 15 minut, ze "Paper Monsters" to jego pierwsza płyta solowa. Odniosłem wrażenie, że facet może mnie zastrzelic, jeśli tylko zadam pytanie o Depeche Mode. Na szczęście spotkanie było przesympatyczne i gdyby nie natrętna postawa tour managera, rozgadalibyśmy się na całego. Wydawało mi się, ze Gahan miał ochotę na 'zwierzenia'.
Niemiły był natomiast kontakt z kobietą, która organizowała spotkanie z zespołem przed występem na Służewcu. Najpierw w strugach deszczu musieliśmy obejść cały tor. To był koszmar, bo budynek w którym przebywali muzycy znajdował się chyba w... Kielcach. Ścieżka zdrowia przy pełnej ulewie, nagle wychodzi do nas taka jedna milusińska i 'zmyślowym' głosem w obcym języku mówi coś w stylu: ustawić się pod ścianą, raz! Jak to kiedyś zaśpiewał pewien pan '...the pleasure I feel when I have to deal with the mercy in you...'.
Ecnelis: Być może takim wydarzeniem, któro wbiło się Panu w pamięć jest odśpiewane przez Roberta Smith'a (znajdującego się naprzeciwko Pana) "Walking in my shoes", któro niejednokrotnie wspominał Pan w audycjach? Może Pan coś więcej powiedzieć o tym wydarzeniu jak i tym muzyku i jego miłości do DM?
Stelmi: Niewiele wiem o jego miłości do DM, ale domyślam się, ze lubi tę muzykę. To było po hamburskim koncercie promującym album "Bloodflowers". Na tzw. pięterku odbyło się after show party, a kiedy podszedłem do Smitha z głośników popłynął właśnie "Walking In My Shoes". Cóż, facet sobie po prostu zaśpiewał. Nawet znał słowa i w związku z tym wypadł wiarygodnie.
Ecnelis: Od czterech lat swoją nocną audycję z czwartku na piątek zaczyna Pan od utworu "Black celebration" bądź w ostatnim czasie "But not tonight" (w nielicznych przypadkach od innej depeszy, rzadko nie dopełniając tej ceremonii odtworzeniem utworu innego wykonawcy). Czy w tym procederze ukryta jest jakaś głębsza myśl a być może jest to tylko pewien rodzaj muzycznego manifestu, oddającego hołd grupie?
Stelmi: W procederach zazwyczaj nie ma ukrytych głębszych myśli, chociaż np. kasiarz Kwinto był człowiekiem bardzo inteligentnym i w dodatku romantykiem.
Ecnelis: Podczas swoich audycji parę lat temu powołał Pan do życia Pure Mornings' Fan Club - radiowy fanklub zespołu Placebo, którego rozmach i osiągnięcia są imponujące. W jego początkach wspominał Pan także o Another Black Days' Fans Clubie, który miałby służyć fanom Depeche Mode. Co się stało z tym pomysłem?
Stelmi:He he he, to było bardzo dawno temu i dziwię się, że ktoś jeszcze o tym pamięta. Dostałem taką prośbę od kogoś ze słuchaczy i niepotrzebnie palnąłem to na antenie. Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł - po pierwsze: wtedy do każdego częściej prezentowanego zespołu też wypadałoby dorobić jakiś kącik, po drugie: realizując ten pomysł zagrzebałbym się w samych kacikach, a mnóstwo nowej muzyki przepłynęłoby bez echa. Tak na marginesie: według mnie Depeche Mode to dobry zespół. Mają fajnego wokalistę i ten blondyn co gra na gitarze też jest w porzo. A ja lubię takich artystów, którzy są w porzo i dlatego chętnie ich gram.
Ecnelis: W połowie października zeszłego roku ukazał się album z remiksami utworów DM. Starał się Pan wówczas nie wypowiadać o nich zbyt negatywnie, dając im czas na "przyswojenie". Czy coś się zmieniło?
Stelmi: Przyswoiłem, ale z pewnymi oporami. Może byłbym bardziej zadowolony, gdyby ukazało się jeszcze czternaście innych wersji tej płyty, a piętnasta miałaby dołączoną gumową kaczuszkę do kąpieli? W końcu każdy fan DM ma w sobie coś z kolekcjonera, prawda?
Ecnelis: Jaki album Depeche Mode wskazałby Pan jako swój ulubiony i dlaczego? I czy potrafiłby Pan wyłowić także taki jeden utwór?
Stelmi: Płyta - bezwględnie "SOFAD". Po pierwsze dlatego, że są tam melodyjne i żartobliwo - ironiczne piosenki o miłosci. A wszyscy wiemy przecież, że Make Love Not War. Po drugie dlatego, że o rzeczach oczywistych nie wypada dyskutować :) .
Utwór - bezwzględnie "In Your Room", ale to chyba nie jest oryginalny wybór. Moim zdaniem w tych 6 minutach zawiera się esencja depechowego grania.
Ecnelis: W zeszłym roku wyszły także dwa ważne covery utworów napisanych przez Martina Gore - bardzo bliskie oryginału "Personal Jesus" Marylin Mansona oraz rewolucyjne "People are people" A Perfect Circle, któro z pierwowzorem łączy jedynie tekst. Jak Pan postrzega obie przeróbki?
Stelmi: Przeróbka Mansona nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Owszem, zagrane jest to z nerwem, ale nic poza tym. Znacznie gorzej jest z APC. Ich wersja ma, moim zdaniem, jedna wadę - nie ma zalet.
Ecnelis: Rok 2004 przyniósł też trzecie wydanie biografii autorstwa Steve'a Malins'a, poszerzone o nowy roździał a także zapowiedź polskiej wersji zupełnie nowej, nieoficjalnej biografii zespołu zatytułowanej "Obnażeni", która wyszła spod pióra Jonathan'a Miller'a (i która według pierwszych zapowiedzi miała wyjść już w listopadzie). Jest Pan zaangażowany w przygotowanie tej książki. Na czym polega tam Pana rola i jak postępują prace?
Stelmi: Ja w polskiej wersji tylko sprzątam, a pisząc dokładniej zajmuję się redakcja całości. Za tłumaczenie odpowiedzialna jest Nina Kozłowska - anglistka i zagorzała miłośniczka DM. Przyznaję, że sam zaproponowalem wydawcy jej kandydaturę. Z "Obnażonymi" było trochę przekładańców zanim zaczeliśmy pracę, ale najważniejsze, że wszystko idzie tak jak trzeba. W kwietniu książka powinna być gotowa.
Ecnelis: O biografii Malins'a sam zespół wypowiada się negatywnie, natomiast z biografią Miller'a jest zupełnie inaczej - zachwycał się nią sam Daniel Miller. Czy Pan może to potwierdzić, czy także według Pana nowa biografia wniesie o wiele więcej, niż wydawnictwo oficjalne? Jak Pan porównuje te obie książki?
Stelmi: Oczywiście, że potwierdzam. Wczoraj byliśmy z Millerem na pizzy (zjadł dwie) i nie mógł się nachwalić. Myślę, że klucz do porównania obu tych wydawnictw tkwi w ilości szczegółów tam zawartych. 'Malina' skupił się bardziej na tzw. aspektach kariery i życiu kąpeli jako pewnej mikroskopijnej zbiorowości, podczas gdy JM szokuje mnóstwem detali i anegdot dotąd nieznanych (przynajmniej większości).
Ecnelis: Czy po "Obnażenych" możemy spodziewać się ujawnienia jakiś sensacyjnych faktów, bądź szczegółów, które zmienłyby znacznie spojrzenie na Depeche Mode i dostarczyły zupełnie niespodziewanych informnacji? Czy rzeczywiście jest na co ostrzyć sobie apetyt?
Stelmi: Zdecydowanie, ale nie jestem do końca przekonany czy niektóre z nich są aż tak bardzo potrzebne fanom. Bo np. kogo naprawdę obchodzi fakt, ze Basildon powstało na mocy ustawy stworzonej przez ówczesnego ministra ds. planowania miast i wsi, Lewisa Silkina? Równie dobrze autor mogł dowiedzieć się kiedy w Basildon wylano pierwszy asfalt. Reasumując - zarówno interesujących jak i mniej interesujących faktów jest w tej książce sporo.
Ecnelis: Kiedy najszybciej można się spodziewać ukazania się tej nowej biografii w naszym kraju?
Stelmi: Pod koniec kwietnia oddajemy tłumaczenie, póżniej Pan Ździsław przygotowuje drukarkę i ustawia czcionkę. Późną wiosną powinna być w księgarniach.
Ecnelis: Już siedemnastego stycznia zespół wchodzi do studia w celu nagrania zupełnie nowego materiału. Czy ma Pan odnośnie tej nowej muzyki jakieś specjalne oczekiwania bądź życzenia?
Stelmi: Tak. Chciałbym, żeby była dobra.
Ecnelis: Członkowie DM wielokrotnie powtarzali, że jeśli ten album nie będzie ich ostatnim to kolejny już nim zdecydowanie będzie. Czy jest Pan sobie w stanie wyobrazić kto mógłby wtedy w jakiś sposób wypełnić lukę po odejściu tak wielkiego zespołu, jeśli w ogóle byłoby to możliwe i potrzebne?
Stelmi: Na pewno nie 'odnowiciele' typu De\Vision. Kapele takie jak DM zostawiają po sobie zbyt mocny ślad i dlatego ciężko tu w ogóle mówić o wypełnianiu luki.
Ecnelis: W swojej dziennikarskiej karierze miał Pan okazję kilkukrotnie rozmawiać z członkami zespołu i widzieć ich występy na żywo. Czy ma Pan jeszcze jakieś pragnienia, bądź marzenia związane z Depeche Mode?
Stelmi: Marzenie o koncercie w Trójce jest nierealne, o spotkaniu i wywiadzie z Alanem Wilderem już bardziej. Zobaczymy.
Ecnelis: Bardzo dziękuję za udzielenie wywiadu, życzę Panu dalszej owocnej kariery dziennikarskiej i oczywiście jak najlepszego nowego krążka Depeche Mode, któro to życzenie ślę także do wszystkich fanów zespołu!
Stelmi: To ja dziekuję! Życzę Wam, Drodzy Maniacy Ciemniejszych Kolorów, dużo zdrowia i rock'n'rolla w Nowym Roku!
Wywiad z redaktorem Stelmachem przeprowadziłem w pierwszej połowie stycznia 2005 roku drogą mailową, został on opublikowany na stronie poświęconej zespołowi Depeche Mode - My Joy Site (www.depechemode.prv.pl).